Ksiądz zgwałcony w czołgu: Co tam ebola, było extra!

Zrzut ekranu 2015-01-28 o 21.15.03

Historia tego nagłówka zasługuje na kilka słów komentarza. Po kolei.

 

1. Justyna Suchecka i Karolina Brzezińska publikują w Gazecie Wyborczej tekst o ciekawym, ale i niebezpiecznym zjawisku: internetowym scamie. W skrócie: chodzi o wszelkie strony, które próbują wyłudzić od użytkowników płatności (głównie przez smsy).  Kuszą ich najpierw super atrakcyjnymi treściami – a najczęściej właśnie nagłówkami. Internauta widzi coś szokującego i koniecznie chce przeczytać więcej. Wysyła smsa i w ten sposób zapisuje się do płatnych usług.
 .
2. Dziennikarki GW (lub redaktor – tego nie wiemy, ale nie ma to znaczenia) decydują się na rewelacyjny zabieg: ich artykuł nosi tytuł, jaki nadaliby mu scamerzy. Absurdalny, ale maksymalnie szokujący, rozbudzający chęć ustalenia: „ale o co chodzi”. Ciężko o lepsze wytłumaczenie czytelnikom tego zjawiska.
 .
3. Po publikacji tekstu do znanego i lubianego fanpejdża „Nagłówki Nie Do Ogarnięcia” zaczynają napływać wiadomości od użytkowników z opisywanym nagłówkiem. Początkowo uznajemy, że nie będziemy nagłówka publikować, bo przecież to celowy zabieg Gazety. Liczba zgłoszeń z czasem staje się jednak tak duża, że postanawiamy się (nie po raz pierwszy) zabawić: opublikować i zobaczyć, co się stanie. Celowo publikujemy zdjęcie z papierowej Gazety zostawiając na tyle dużo treści samego artykułu, aby bez problemu można było przeczytać, o czym jest tekst i zrozumieć, że zabieg jest celowy. Oczywiście nawet gdybyśmy tak nie zrobili, każdy mógłby łatwo to ustalić – tekst był i jest dostępny na stronach Wyborczej.
 .
4. No i zaczęło się. Post osiągnął rekordowy jak na naszą stronę zasięg: zobaczyło go ponad 200 tys. osób (a więc dwa razy więcej niż strona ma polubień, co oczywiście jest wynikiem ponad tysiąca udostępień posta, a nie płatnego promowania, którego nie stosujemy). Średnio nasze posty docierają do… 30 tys. użytkowników Facebooka.
 .
5. Oczywiście część osób szerowała, komentowała i lubiła post ze względu na trolling art w wykonaniu GW. Chcielibyśmy wierzyć, że pozostali dzielili się materiałem ze względu na jego społeczne znacznie. Jednak analiza tego, co o nagłówku pisała bardzo duża część internautów (nie mamy statystyk więc nie wiemy, czy możemy powiedzieć „większość” choć tak to na oko wygląda) nie pozostawia wiele złudzeń, co do tego z czego wynika rekord. Cała masa zobaczyła tylko nagłówek i postanowiła wyrazić swoją wyższość nad głupimi dziennikarzami, zidiociałymi mediami i żydowską Wyborczo-Wybiórczą. Chcielibyśmy poświęcić tym jakże błyskotliwym komentarzom ten wpis na blogu. Ograniczamy się do wybranych, zaznaczając, że część radykalnie antysemickich usuwaliśmy od razu więc nie mamy już jak pokazać. Miłej lektury.
.
Zrzut ekranu 2015-01-28 o 21.37.16
Zrzut ekranu 2015-01-28 o 21.05.24
Zrzut ekranu 2015-01-28 o 21.09.40
Zrzut ekranu 2015-01-28 o 21.38.21
Zrzut ekranu 2015-01-28 o 21.13.50
6. A na koniec od nas przesłanie takie jak zawsze:  #klikajodpowiedzialnie.
 .

(marcin sikorski / nndo)