Ź przerywa milczenie.

[fblike layout=”button_count”]

Poniżej przedstawiamy wywiad metodą NNDO+ (czytaj więcej o metodzie), który
nasz nowy współpracownik „Ź” przeprowadził ze sobą.

 

Ź: Ilu klawiszy użyłeś do napisania „Ź”?

Ź: W porywach do czterech, ale cały czas pracuję nad stylem. Lajk – pracuj dalej, share – jest OK, komentarz – nie mam zdania. Zapraszam do merytorycznej dyskusji.

.
Ź: Odmówiłeś udziału w organizowanej przez Lidl akcji z blogerami. Odrzuciłeś ofertę pracy w redakcji ekonomicznej „Rzeczpospolitej”. Coraz rzadziej widać cię w „Świat się kręci” Agaty Młynarskiej. Co takiego wydarzyło się w twoim życiu między kierowaniem redakcją „Frondy” a dołączeniem do zespołu „NNDO”?

Ź: To były dla mnie naprawdę ciężkie miesiące. Wobec odmowy ponownego udziału w „Tańcu z Gwiazdami” liczyłem na angaż w „Twoja twarz brzmi znajomo”, lecz podczas castingów okazało się, że moja twarz zbyt przypomina męskie twarde rysy młodego Clinta Eastwooda z wdziękiem i eterycznością Audrey Hepburn („Ż” jest zbyt piękny – przyp. red.). Postanowiłem rozpocząć nowy rozdział w życiu i przez długie tygodnie krążyłem między Legionowem a Sochaczewem, szukając a to wielkiej romantycznej miłości, a to chwilowego zwierzęcego zaspokojenia. Znalazłem jedno i drugie dopiero w „NNDO”.

 

Ź: Mimo tego oprócz kilku wpisów na początek Twoje publikacje przestały się jednak ukazywać, a nasz monitoring mediów zarejestrował tylo 145 wzmianek na Twój temat. Czy już jesteś nikim?

Ź: Dwa słowa: kontrola jakości. Teksty odrzucone przez „NNDO” będzie można przeczytać w najbliższym wydaniu „Glamour”.

 

Ź: A dlaczego właśnie „NNDO”?

Ź: NNDO znany jest jako pierwszy polski fanpage, który nie szanuje swoich fanów. Nigdy nie miałem szacunku dla fanów „NNDO”, co demonstrowałem krzywymi spojrzeniami i słowami „głupi będzwał” w czasie lektury komentarzy. I to nas zbliżyło. To oraz pierwsze maile, pierwsze „przypadkowe” skrzyżowane spojrzenia, dłonie ogrzewające dłonie w cieple i blasku bijącym od tęczy na Placu Zbawiciela.

 

Ź: Co sądzisz o redakcjach, które płacą dziennikarzom i psują rynek?

Ź: Przeprowadzałem kiedyś dla lokalnego tygodnika wywiad z tatuażystą. Za tekst pieniędzy od wydawcy nie dostałem, ale rozmówca zaoferował mi 10-procentowa zniżkę na dobrą dziarę. Zawsze to jakieś parę złotych w kieszeni – gdybym chciał zrobić sobie dobrą dziarę. Rozważam „NNDO” po arabsku na bicepsie, którego zyskam jak tylko zacznę chodzić na siłownię (15 procent rabatu za depeszę na 3. stronie czasopisma sportowego) i będę odżywiać się trochę lepiej (3 x bar sałatkowy gratis za zasięgniecie opinii szefa kuchni do reportazu o fruitarianach).

Dzisiejsze młode pokolenie chciałoby od razu stać się Tomaszem Lisem. Ja mam alternatywę: bądźcie Ź. Sami definiujcie misję dziennikarstwa. Chodźcie na konferencje prasowe organizowane przez korporacje. Zostańcie tam na kanapki. Szukajcie ratunku i porady u PR-owców. Sami wyznaczajcie standardy etyczne. Jedzcie parówki z Orlenu. Bądźcie na czasie z tym, co lubią i co myślą internauci. Przerwijcie milczenie.

.
Ź: Jak wysokie wynagrodzenie otrzymujesz za pracę w „NNDO”?

Ź: Mogę tylko zdradzić, że wśród szeregowych pracowników system pracy jest akordowy wraz z premiami uznaniowymi. Dobre standardy korporacyjne połączone zostały ze sfokusowaniem uwagi zgodnie z ideami „pro human”. Im więcej osób lubi fanpage, tym większa jest budowana przez nas baza danych osobowych tzw. „fanów”.

Wchodząc w posiadanie tak dużej liczby danych teleadresowych, możemy oferować je firmom organizującym promocje poprzez pocztę tradycyjną oraz elektroniczną. Schemat „im lepszy kontent, tym większy profit” to nie tylko hasło usypane z żołędzi przed szałasem redakcji. To dewiza, którą kierujemy się na co dzień.

Wygrywają tutaj wszystkie zainteresowane strony. My – bo stać nas na gotowe kanapki w folii za 8,50. Fani „NNDO” – bo codziennie mają dzięki nam nową szansę na wygranie 100,000 PLN. Wszyscy są zadowoleni.

.
Ź: Czy to prawda, że za pierwszą wypłatę kupiłeś antologię „100/xx”? Jeżeli nie, to dlaczego na Twoim wallu pojawiło się jej zdjęcie?

Ź: (odwraca wzrok)

.
Ź: Czy zatem to prawda, że zrzekłeś się wynagrodzenia z „NNDO” na rzecz kampanii PiS do europarlamentu? Jeżeli nie, to dlaczego nienawidzisz Polski i Polaków?

Ź: (płonie rumieńcem)

 

Ź: W środowisku branżowym jesteś ceniony za swoją ambicję i pracowitość, lecz – jak pisano w ostatnim wydaniu „PRESS” –  równie często mówi się o Tobie, że zaczynasz wiele rzeczy, ale rzadko którą z nich udaje Ci się zakończyć.

Ź: (wychodzi).

_

Podobał Ci się wywiad? Wesprzyj „Nagłówki”. Zakładamy, że domyślisz się, w jaki sposób. 

[fblike layout=”button_count”]