Czy hejtować Wyborczą za akcję z pikselowaniem reklam?

Gazeta Wyborcza Warszawa ogłosiła, że od dziś w wydaniu papierowym i w portalu warszawa.wyborcza.pl będzie zamazywać treść wielkoformatowych reklam widocznych na zdjęciach reporterskich.

Zrzut ekranu 2015-02-02 o 21.07.01

 

Uzasadnienie? Wielkie reklamy, zwane „szmatami”, to plaga. Wywieszane pod pretekstem fikcyjnych remontów, zasłaniają światło w mieszkaniach i zamieniają architekturę w słup reklamowy. (czytaj całość)

Jednak od razu podniosły się głosy o obłudzie Wyborczej, która przecież należy do Agory, która to Agora ma AMS i sama umieszcza reklamy w przestrzeni miejskiej.

Co nam się w tej sprawie wydaje?

Co do idei – inicjatywa jest słuszna. W Polsce dopiero zaczynamy rozmawiać o przestrzeni publicznej. Takie akcje to kolejny krok, żeby powiedzieć, że nie jest nam obojętne, gdzie mieszkamy i co się dzieje z naszymi miastami. I że chcemy, aby nasza przestrzeń była zadbana i uporządkowana.

A co z faktem, że akcję ogłosiła Gazeta Wyborcza, której właścicielem jest spółka posiadająca AMS i zarabiająca na reklamach w przestrzeni publicznej?

Tu do wyciągnięcia wniosku nakreślimy dwa scenariusze (nie liczymy trzeciego – takiego, że akcja nic nie zmienia, choć jest on realny).

Scenariusz 1:

Akcja sprawia, że maleje w Polsce zainteresowanie reklamą w outdoorze. Miasta stają się piękniejsze, architektura się odsłania, reklamy mają swoje miejsce. Firmy takie jak AMS tracą jednak na tym finansowo. Z drugiej jednak strony bardzo możliwe, że wówczas część reklamy przeniesie się do Internetu czy na aplikacje mobilne na czym skorzystają koncerny medialne – w tym… Agora.

Scenariusz 2:

Akcja sprawia, że maleje zainteresowanie reklamą „na dziko” – tą pod przykrywka remontów i zasłaniającą ludziom okna. Marki więcej budżetów przeznaczają na reklamę outdoorową „cywilizowaną”, co sprawia, że firmy takie jak AMS i Gazeta Wyborcza zarabiają więcej. Efekt? Cała akcja sprawiła, że Agora się wzbogaciła.

I człowiek od razu chciałby rzucić się na fora i fejsa, żeby hejtować tę Wyborczą, ile wlezie.
I oczywiście można to robić, ale warto sobie przed wylaniem tegoż hejtu zadać dwa pytania:

W którym scenariuszu my, jako społeczeństwo, na tym stracimy?

Czy sytuacja, w której komercyjny podmiot zarabia wspierając/promując słuszną ideę jest zła czy dobra?

Dobrej nocy